Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Save the Queen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Save the Queen. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lipca 2012

Elo elo 3-2-0 nowa stylizacja ^^

Witam serdecznie po dłuższej przerwie związanej z wczasowaniem się. Dwa posty temu pisałam o nowych zdobyczach, rzec można, że trofeach bo niczym seryjny morderca szukam swych ofiar w różnych miejscach - a to na ebayu, to na allegro, trochę second-hand itp. wyjątkowe rzeczy można znaleźć naprawdę wszędzie, trzeba jeno zacisnąć zęby i szukać, szukać, szukać. Jeśli chodzi o inspiracje do tej stylizacji to:

- powstała w związku z kuszeniem marki Save the Queen (najnowsza kampania)
- przyprawiona nutką goryczy po zakończeniu kampanii Marni at H&M (skąd wzięłam te urocze, brązowe kalisraki :P)

Reasumując to w dowodach rzeczowych czyli coś i dla szkiełka i dla oka:



Teraz trochę od strony technicznej:

Pani z lookbooka Marni podoba mi się jednak cała zabawa polega nie na kopiowaniu, lecz na komponowaniu, ponadto kapelusz przypomina mi postać włóczykija z muminków a same muminki kojarzą się z BUKĄ której przecież chyba bał się każdy:P 

Pomijając tę małą dygresję - asymetryczny top w pasy od Save the Queen połączyłam z kalisrakami od Marni + H&M - ponieważ wielu projektantów w tym sezonie proponuje łączenie wielu wzorów i kolorów. Całość stonowałam lekką, przewiewną mgiełką od JOSEPH PARIS a pasek od ESCADA zestawiłam z torebką Tommy Hilfiger Denim, czarne sandały od ESCADA wieńczą zestawienie nie pozostawiając cienia wątpliwości, że pierwsze skrzypce gra top od StQ. 

Podsumowując:
- Top Save the Queen
- Torebka Tommy Hilfiger
- Kalisraki Marni at H&M
- Sandały ESCADA
- Pasek ESCADA
- Mgiełka JOSEPH PARIS






poniedziałek, 16 lipca 2012

Wczasy wczasy i po wczasach

Witam wszystkich stałych, niestałych, nowych i starych czytelników. Przepraszam za długą przerwę w blogowaniu jednak byłam przez kilkanaście dni na zasłużonych przeze mnie i niezasłużonych w opinii mego pracodawcy wczasach. W trakcie tych wczasów udało mi się w różnych miejscach zakupić trochę tego i owego. Nie jest to blog o tym co robię w wolnym czasie itp. więc pominę zdjęcia z serii pamiętniki z wakacji  i przejdę do tego o czym jest blog - do mody. Z góry wybaczcie jakość zdjęć, były robione na szybko.

Udało mi się kupić na aukcji allegro świetną kopertówkę z wewnętrznym portfelem od KENZO. Dosłownie za kilka groszy, oczywiście oryginał. Przede wszystkim podoba mi się nietypowy design i malinowy kolor z odblaskiem, idealnie nada się do kolejnych rzeczy które przedstawię poniżej.


Teraz totalny wow - nawet nie spodziewałam się, że znajdę takie buty - ciekawy i nietypowy design sandałów od ESCADA. Odpowiednich sandałów szukałam bardzo długo, prawie kupiłam jedne od TOMMY HILFIGER`a ale wydawały się ładne dopóki nie znalazły się na mojej nodze. Wtedy w ramach dysonansu związanego z rozczarowaniem kupiłam białe cichobiegi Mel by Melissa. Z uwagi na samoświadomość własnej decyzji i w myśl mechanizmu psychologicznego "słodkie cytryny" wmawiałam sobie - cena była korzystna, nie wyglądają źle etc. dopiero wewnętrzne poczucie spokoju uzyskałam kupując owe cudeńka:


Wiem, wiem brzmi to jak wyznania zakupoholiczki bądź fashion-victim, być może nią jestem, who cares? osobiście liczą się dla mnie następujące rzeczy:
- jakość wykonania
- mistrzowski krój - by rzecz leżała jak szyta na miarę
- jakość materiałów - skóra naturalna, naturalne futro, kaszmir, merynosy, lny, jedwabie etc.
- nietypowy, niepowtarzalny design
- by nikt na ulicy nie miał tego samego

Dlatego też o czym być może wspominałam w którejś wiadomości odwiedziłam pewne magiczne miejsce w Londynie:


Dom aukcyjni OLD CINEMA LONDON. Cholernie zaśmiecona ulica, ale sam lokal przepiękny. To tam udało mi się znaleźć i wylicytować łamaną angielszczyzną bransoletę modułową z lat 70tych od domu mody BALMAIN ihaaa:


Pisałam ostatnio o SAVE THE QUEEN i zawsze kiedy o czymś piszę przy okazji nakręcam się na produkt danej marki, zapewne ojcowie kapitalizmu byliby ze mnie dumni. Zakupiony top od StQ wyróżnia się różnorodnością użytych do jego produkcji materiałów - koronka, bawełna, elastan, skóra naturalna oraz ręczne wyszycia sprawiły, że zakochałam się w tym topie.



Udało mi się również znaleźć w lumpie bądź kupić następujące rzeczy (do których nie mam zdjęć a pewnie wkrótce pojawią się w stylizacjach):

1. Spódnica klasyczna w kremowym kolorze od Vivienne Westwood
2. Latexowe jeansy od Roberto Cavalli
3. Tunikę od Desigual (mistrzowska)
4. Espadryle od Emilio Pucci (znalezione w lumpie na największej przecenie - What the HELL?!)
5. Tunikę od PATRIZIA PEPE FIRENZE
6. wełniane bolerko od MAX MARA z linii Weekend

Planuję też zakupić trencz od Burberry, przede wszystkim zależy mi by był Vintage - czyli BURBERRY`S - taki jak ten tutaj:


Niestety ten jest na mnie za duży. Może zmieści się w nim ktoś inny więc podaję link do mojego ulubionego i zaufanego sprzedawcy na allegro: http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=22669468 - polecam zajrzeć, ostatnio dodali dużo rzeczy z wyżej półki. Thats all folks! wkrótce czas na stylizacje. Pozdrawiam wszystkich cieplutko.








wtorek, 19 czerwca 2012

Save the Queen czyli kolorowa moda włoska



Witam wszystkich serdecznie. Dzisiaj na tapetę trafia nietypowy dom mody prosto Włoch. Modę włoską lubię szczególnie ponieważ jest kobieca, seksowna i balansuje na granicy kiczu i geniuszu. Podręcznikowym przykładem tego balansu jest Save the Queen (skrót StQ) i Desigual (Hiszpania). Teraz - o co w tym wszystkim chodzi - rzeczy od w/w producentów cechują się przeszyciami, użyciem kilku materiałów i warstw (do stworzenia jednej rzeczy) i dużą ilością wzorów - jako printy, wyszycia, naszycia a także czasem wręcz eksplozją kolorów. Odzież tego typu ma to do siebie, że wystarczy jeden źle dobrany dodatek lub ciuch i z czegoś dobrego robi się kicz. Dlatego właśnie takie balansowanie najbardziej mnie bawi. Obu firmom nie można odmówić własnego stylu czy wyjątkowego designu odzienia. Rzeczą szczególnie ważną jest dla mnie fakt, że odzież od Save the Queen (mimo brytyjskiego pochodzenia) jest w całości produkowana we Włoszech przez co dają zatrudnienie krawcom którzy uchodzą za najlepszych na świecie. Ponadto odzież produkcji włoskiej kojarzy mi się od zawsze z wysoką jakością materiałów, wszak od bawełny włoskiej delikatniejsza jest chyba tylko egipska, nie znajdzie się jednak przyjemniejszego w dotyku i bardziej komfortowego w noszeniu merynosa niż od włochów właśnie. Poniżej przedstawiam wybrane przeze mnie rzeczy i częściowo je opiszę:

StQ 2012 Spring/Summer:


W tym looku oczywiście rzeczą wiodącą jest koszula. Od razu rzuca się w oczy włoski styl a także dbałość o detale - mamy asymetryczne rękawy, jeden kołnierz (!) i baskinkę, wszystko to jest doprawione bielą z wyblakłą czernią, błękitem i niewielką domieszką brązu i pomarańczy. Podoba mi się przede wszystkim dopracowanie każdego elementu - moim zdaniem wyszukane odzienie w stylu Jean Paul`a Gaultier`a przemieszane z Tsumori Chisato. Do stworzenia koszuli (nie podają na stronie) prawdopodobnie użyto jedwabiu lub wiskozy.


Czarna sukienka w nieco abstrakcyjnym stylu z asymetrycznie wkrojonymi frędzlami - smaczek. Frędzle w tym sezonie są bardzo modne, co można zobaczyć w moim poprzednim wpisie o kolekcji Moschino na ten rok. Prócz tego mamy wyblakłą czerń oraz pastelowe odcienie błękitu, różu i pomarańczy. Sukienka wydaje się składać aż z trzech warstw - koszuli mgiełki, gorsetowej sukienki i spódnicy. Ubieramy buty pod kolor i można wychodzić w świat, mniam!


W looku na szczególną uwagę zasługuje oczywiście marynarka która jest w podobnych kolorach jak inne rzeczy z kolekcji, urzeka mnie dbałość o detale oraz wysoka jakość wzorów - nie kończą się w jednych i zaczynają w drugich miejscach jak w przypadku rzeczy low-end, guziki w kolorze zieleni wpadającej w seledyn idealnie współgrają z lewą klapą natomiast kolorystyka i wzór prawej strony współgra z lewym rękawem i to jest właśnie czar StQ - porządek z chaosu. Jestem ciekawa jakich materiałów użyto do produkcji, ciężko mi ocenić więc nie zamierzam kłamać:) nie podobają mi się natomiast jeansy i buty - góra jest typowo włoska natomiast dół wygląda jak grzecznej amerykańskiej dziewczyny z rozkładówki Tommy`ego Hilfiger`a. Jak po włosku to do końca - skórzane spodnie i obcasy do nieba w kontrastującym kolorze.

Na koniec smaczek - backstage z owej kolekcji:


Wszystkie materiały pochodzą ze strony www.savethequeen.com